19 maja 2026 roku, w ramach obchodów Tygodnia Bibliotek, Wąbrzeska Biblioteka gościła Artura Andrusa.
Spotkanie rozpoczęło się nietypowo – od przygody samego gościa. Artur Andrus przybył do Wąbrzeźna niemal godzinę przed planowanym czasem. Nie zastając transportu na dworcu, postanowił pieszo udać się do biblioteki. Kilkukilometrową trasę przerwała dopiero pomoc, przypadkowo przejeżdżającej księgowej biblioteki, która podwiozła go na miejsce. Sytuację tę podsumował później w kronice biblioteki krótkim, ironicznym wpisem: „Daleko z dworca”.
Jeszcze przed rozpoczęciem spotkania rozpoczęło się podpisywanie książek – zainteresowanie było tak duże, że kolejka czytelników wypełniła cały parter.
Oficjalna część rozpoczęła się od anegdoty o Stefanii Grodzieńskiej. Artur Andrus przywołał wspomnienie jednego ze spotkań autorskich, podczas którego uczestnik już na samym początku zasypywał artystkę szczegółowymi pytaniami o wydarzenia sprzed kilkudziesięciu lat, zaczynając każde od słów: „Czy pani pamięta jak w 1954 roku…?”
Na fali tej opowieści Andrus zwrócił się do publiczności:
„A może ktoś z Państwa ma pytanie na początek?”
Wtedy wydarzyło się coś absolutnie nieoczekiwanego.
Z sali padło pytanie:
„Czy pan pamięta, co pan napisał w liście w 1994 roku?”
Początkowy śmiech szybko ustąpił zaskoczeniu, gdy okazało się, że pytanie nie jest żartem. Autorką była Aleksandra Bacińska – ceniona w Wąbrzeźnie poetka, patronka lokalnego festiwalu piosenek. To właśnie do niej młody Artur Andrus, wówczas dziennikarz Polskiego Radia, skierował przed laty list z propozycją współpracy.
Zaprezentowanie autentycznego dokumentu sprzed ponad trzech dekad stało się jednym z najbardziej poruszających momentów wieczoru – spotkaniem dwóch historii, które niespodziewanie połączyły się po latach w tym samym miejscu.
Dalsza część wydarzenia przebiegała w atmosferze humoru i swobodnej rozmowy. Artur Andrus dzielił się wspomnieniami o Stefanii Grodzieńskiej i Marii Czubaszek, opowiadał o pracy w mediach oraz odpowiadał na pytania dotyczące m.in. programu „Szkło kontaktowe” i serialu improwizowanego „Spadkobiercy”.
Zwieńczeniem spotkania był autorski utwór napisany specjalnie dla Wąbrzeźna. Nie było to jednak przypadkowe działanie – Artur Andrus od lat tworzy tego rodzaju teksty, publikowane m.in. w tomie „Antylopa z Podbeskidzia”, zawierającym ballady inspirowane odwiedzanymi miejscowościami i historiami zaczerpniętymi z lokalnej prasy.
Również w przypadku Wąbrzeźna punktem wyjścia okazała się uważna obserwacja lokalnej rzeczywistości. Jak się okazało, jeszcze przed przyjazdem artysta przeprowadził własny „research”, śledząc informacje pojawiające się w mediach społecznościowych. Szczególne zainteresowanie wzbudziła relacja z zawodów wędkarskich, która stała się inspiracją do stworzenia „ballady wąbrzeskiej”.
Efekt tej pracy publiczność mogła usłyszeć na żywo – lekki, pełen humoru utwór, który w charakterystyczny dla Andrusa sposób łączył lokalne odniesienia z uniwersalnym dystansem i literacką zabawą formą. Był to nie tylko dowód twórczej błyskotliwości autora, ale także jego wyjątkowej umiejętności wchodzenia w dialog z miejscem i jego mieszkańcami.

